Łabędziem być

30 04 2007

Po wrzuceniu do gara zakończonej jakiś czas temu fali “reality” shows o poprawianiu urody, krótkiego filmiku przedstawiającego jak wyglądają modelki dzięki produktom Adobe, kilku numerów magazynów dla kobiet, które na połowie stron radzą by zaakceptować swoje ciało a drugą połowę udostępniają jako powierzchnię reklamową klinikom chirurgii plastycznej, bloga niejakiego Kominka i krótkiego przeglądu reklam zamieszałem to wszystko zgrzebną chochlą męskiego spojrzenia i tak powstała złowrogo bulgocząca notka o presji urody, którą oddaję w wasze ręce.
Czytaj resztę wpisu »





Setka wnuków

9 04 2007

To się dopiero nazywa polityka prorodzinna. Ciekawe jak wyglądają u nich święta :)





Wielkanoc

9 04 2007

Święta w pełni, na stołach jeszcze masa jedzenia, w kościołach sporo ludzi, więc warto by było również “po godzinach” zastanowić się co tak naprawdę się świętuje.

Dziś na Wielkanoc można patrzeć całościowo – śmierć i Zmartwychwstanie, ale nie jestem w stanie odpowiedzieć jakbym sie zachował w tamten piątek gdybym był wśród Uczniów. Dla nich to była noc bez perspektywy wschodu słońca,dlatego zresztą Tomasz nawet potem miał trudność z przyjęciem tego do wiadomości.

Z kolei Zmartwychwstanie zawsze stawia mnie w bardzo niezręcznej sytuacji, bo staję wobec Boga, który nie ma żalu i pretensji a wręcz przeciwnie – mówi, że zawsze chce mi towarzyszyć. Nie sposób nic rozsądnego w tej sytuacji powiedzieć, ale jestem Mu za to bardzo wdzięczny.

Muszę takżę przyznać, że zawsze bardzo interesowała mnie postać Piłata, który musiał wyczuwać, że cała sprawa Jezusa z Nazaretu jest niezwykła i dlatego umieścił stosowny napis na krzyżu. Być może bał się utraty wpływów, a może wmawiał sobie, że tak naprawdę to tylko kolejny żydowski wichrzyciel, ale jego zachowanie wskazywało na coś przeciwnego.

Święta Wielkiej Nocy to chyba czas najlepiej pokazujący naturę Jezusa, który możę być zgorszeniem, głupstwem lub jednak kimś więcej.





Daliście się nabrać?

2 04 2007

Kto uwierzył wczoraj w jakąś niegroźną tym razem kaczkę dziennikarską? Muszę przyznać, że przez moment dałem się nabrać na zakończenie kariery przez Adama Małysza. W końcu 30 lat to sporo jak na skoczka narciarskiego, a jeśli odchodzić to w blasku sławy. Na szczęście oprócz państwowej telewizji mam dostęp również do innych mediów, co pozwala mi różne informacje weryfikować. Gdy zdałem sobie sprawę z tego dobrodziejstwa pomyślałem jak to dobrze, że w Polsce nie ma cenzury.