Router is dead

20 04 2007

No i stało się. Po kilkutygodniowych mniejszych i większych dolegliwościach router wyzionął ducha. Trzeba było przeprosić się z tą wstrętną mydelniczką od tepsy i przynajmniej przez jakiś czas będzie ją trzeba na zmianę ze współlokatorami przepinać.

Skoro wpis zaczął się od dolegliwości to może warto zostać jeszcze chwilę przy tym temacie. Miałem ostatnio wątpliwą przyjemność spędzić w poczekalni do lekarza 6 godzin (od 17:00 do 23:00, a nie byłem jeszcze ostatnim pacjentem) tylko po to by usłyszeć potwierdzenie, że wszystko jest w porządku. Mi to mówi? Przecież gdy tylko zobaczyłem tę kolejkę poczułem się całkowicie zdrowy.





Piekło mężczyzn

27 03 2007

Na okoliczność planowanej na jutro demonstracji “przeciwko fanatykom” kilkanaście najpopularniejszych polskich feministek postanowiło założyć bloga, na którym znajdziemy zaproszenia na wspomniane wydarzenie a do tego pare tekstów o tym jak to w tym strasznym kraju kobiety są uciskane, maltretowane, poniżane. Dowiemy się również innych ciekawych rzeczy. Na przykład tego, że czternastoletnia Ania z Gdańska powiesiła się pośrednio z powodu obecnych “drakońskich” przepisów dotyczących aborcji. Tak, razem z pewną krytyczką (żeńskie formy nazw zawodów są  bardzo konsekwetnie poromowane przez Wyborczą) literacką  “Powstrzymajmy fanatyków jako feministki i jako ludzie rozumni”.

Nie mogę wypowiadać się jako feminista ani tym bardziej feministka, ale domagam się również powstrzymania fanatyczek (skoro już tej formy się trzymamy), a odwiedzającym wspomnianego bloga życzę smacznego.





Za wygodnie i za jasno

25 03 2007

Trafiłem ostatnio na kilka blogów i postów na forach popełnionych przez domorosłych hakierów, którzy, w zależności od wyznawanej filozofii utrzymywali, że “jednynym prawdziwym linuksem” jest Slackware/Gentoo/Arch a tzw. łatwe dystrybucje są papką dla ciemnego ludu, bo… są za proste w obsłudze. Równocześnie te same osoby zachwycały się MacOS X. Rozdwojenie jaźni?

Żeby było jasne – jeśli ktoś lubi dłubać w samym systemie i ma na to czas to w porządku, ale nie ma to nic wspólnego z inteligencją (z wiedzą czasami, ale nie każdemu jesto ona potrzebna) a lansowanie się na forach jakim to jest się pr0, bo konfiguruje się wszystko z palca (swoją drogą od kiedy w Ubuntu/SuSE/Fedorze tak niby nie można?) przypomina zabawy w piaskownicy.

Ostatnio nie cierpię na nadmiar czasu i nie mam ochoty bawić się z każdym dorbiazgiem, więc ustwiam co potrzebuję, konfiguruję system RAZ według potrzeb i oczekiwań a rozsądna wstępna konfiguracja (w moim przypadku najbliżej moim oczekiwaniom domyślnie jest Ubuntu) skraca potrzebny na to czas, który mogę przeznaczyć choćby na poznanie GIMPa czy innego fajnego softu, a niekoniecznie samego systemu w zakresie wykraczającym poza moje realne potrzeby.

Aha… Mógłby mi ktoś wytłumaczyć skąd u “hardkorowców” ta fascynacja OSX, który wg. działu marketingu Apple potrafi obsłużyć raczkujący bobas?








Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.